sobota, 12 października 2013

Czas najwyższy


Wybaczcie mój brak taktu i to, że nie przedstawiłem się na samym początku.Część osób, które tu zagląda, zapewne mnie zna, ale i oni pewnie niektórych rzeczy nie wiedzą. Otóż mam na imię Piotr i zajmuję się muzyką. Nie skończyłem żadnej szkoły muzycznej, żadnych studiów dźwiękowych, ale tworzę z pasji i to właśnie pasja i zamiłowanie mną kierują. Początek mojej "kariery" muzycznej zaczął się w podstawówce na lekcji religii, gdy pani kazała nam napisać wierszyk, a ja napisałem krótką rapowankę. Często rymowałem, ale jednak nigdy nie myślałem o rapie... wtedy właśnie przyszła do mnie taka myśl. Zacząłem pisać teksty, a że nie bardzo wiedziałem skąd mam wziąć bity (Internetu jeszcze nie miałem), stawałem na głowie, żeby coś wymyśleć. Pewnego dnia, przechodząc koło kiosku, zobaczyłem gazetę z programem o nazwie, która porusza nie jedno oko do łezki sentymentu. Był to eJay, edycja Dance. Program wyglądał nie przymierzając jak gra Tetris, bo polegał on na układaniu kolorowych klocków, do których zaprogramowane były rozmaite sample. Bez zastanowienia kupiłem gazetę i zacząłem tworzyć. Po czasie kupiłem edycję Hiphop, gdzie mogłem również robić skrecze. Pamiętam, że jeden bit zrobiłem samplując pianinko, które sam skomponowałem w programie Mozart. Był to mój pierwszy samplowany bit:D Nagrałem kilka utworów i popadłem w twórczy zastój, choć ciągle coś pisałem.


                Gdy rodzice zlitowali się nade mną i zamontowali w końcu Internet, natknąłem się na stronkę, z której można było łatwo pobrać za darmo bity, wybór był ogromny. Pościągałem, napisałem kilka tekstów i jeden nagrałem. Gdy pokazałem swój numer kumplom z osiedla, byli pod dużym wrażeniem i udało mi się kilku wciągnąć. Tak powstała PWNJ Banda (Kruczek - ja, Jabol, Śledziu... w sumie ciężko określić kto jeszcze był z nami w składzie;p). Nagraliśmy parę numerów. W międzyczasie znajomy pokazał mi program do robienia muzyki, mówiąc, że jest to najprostszy program (z tych lepszych) do tego przeznaczony. Od tamtej pory włączałem Fruity Loops'a codziennie. Przesiadywałem przed komputerem po parę godzin, grzebiąc przy samplach i wtyczkach. Gdy opanowałem już program do takiego stopnia, że moich bitów dawało się słuchać, postanowiłem nagrać na nich album. Powstało chyba 16 numerów. Ogólnie to jakość bitów i wokali była tragiczna, ale właśnie w ten sposób spełniłem swoje marzenie - nagrałem solowy, producencki album.



                Któregoś dnia w szkole zagadał do mnie kolega (Mieżek - MzE). Chciał się dowiedzieć jak my to nagrywamy, skąd bierzemy podkłady i takie tam. Utwory, które nagraliśmy z chłopakami z osiedla trochę już śmigały po szkole i dotarły między innymi do Mieżka. Spodobał mu się pomysł robienia rapu i postanowił mnie o to podpytać. Zebrał kolegów (między innymi Majkusa) i nagrali wspólnie kilka numerów. Kwestią czasu było powstanie pomysłu nagrania wspólnego numeru. Wpadłem z Jabolem do Majkusa do domu i nagraliśmy numer - jeszcze nie wiedziałem o tym, że to właśnie z Majkusem i MzE będę później tworzył skład. Miałem z chłopakami coraz lepszy kontakt. Gdy przyszły wakacje, poszliśmy wspólnie do pracy. Gdzie poznałem również PeBego. Wtedy właśnie padł pomysł stworzenia składu Stylja. Każdy z nas miał za sobą nie jeden nagrany numer, nie mieliśmy problemu z rytmem, teksty też stawały się coraz mniej banalne. Za część zarobionych pieniędzy złożyliśmy się w 4 na sprzęt z wyższej półki i zaczęliśmy nagrywanie. Z początku były to luźne numery, nagrywane, by ćwiczyć nad techniką, dykcją, tekstami itp.
                Nastała zima, styczeń, WOŚP... zgadaliśmy się z kumplem, który pracował u współorganizatora imprezy i wkręciliśmy się, żeby zagrać koncert. Po raz pierwszy wyszliśmy do ludzi z naszym materiałem. Odbiór był niesamowity.


  
Później to już się toczyło... Nagraliśmy album (wydaliśmy nawet wersję fizyczną w nakładzie 200 egz.), zagraliśmy promujący koncert, a nasze numery śmigały po necie. W ten sposób zagraliśmy kilka supportów (m. in. przed Slums Attack, czy Pihem), braliśmy udział w różnych lokalnych wydarzeniach. W organizacji części koncertów pomagał nam znajomy MC-producent z naszego miasta - Bąku, oraz MonikaPetryczko, która organizowała w naszym mieście warsztaty dla młodzieży o nazwie TrzebiatOFF. Ważnym dla mnie wydarzeniem było zorganizowane przez Monikę spotkanie z Łoną i Webberem, którzy przyjechali to Trzebiatowa ze swoim sprzętem do nagrywania i pozwolili nam na nim zarejestrować swoje numery.
                Za swoją działalność (w szczególności pewnie promocja albumu), zostaliśmy nagrodzeni jako najzdolniejsza młodzież w powiecie gryfickim. Krótko mówiąc: działo się.
                Jednak nie wszystko trwa wiecznie. Wyjechałem na studia do Szczecina i przestałem rapować. Chłopaki dalej działają i aktualnie pracują nad albumem "Mój styl i ja", życzę im wielu sukcesów, bo nazwać to talentem to za mało. Sam pozostałem przy produkcji. Zafascynowany rozwijającym się nurtem dubstepowym, stworzyłem album, który zawiera 6 kawałków (Kruczkov- Delta). Koncepcją albumu było wykorzystanie wyłącznie polskich sampli. Osobiście jestem zadowolony z efektu, choć kilka osób zarzuciło mi profanacje zremiksowanych utworów.
Obecnie jestem na etapie inspiracji i przemyśleń, by niebawem znów wyjść z jakimś projektem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz