czwartek, 10 kwietnia 2014

Druga strona muzyki

  Od zawsze nieodłączną częścią muzyki było dla mnie odpowiednie przedstawienie jej odbiorcom. Każdy wie, że liczy się tylko muzyka, ale gdyby artyści wydawali białe płyty bez nadruków w przeźroczystych pudełkach, to po pierwsze, mało kto by zainteresował się albumem, nie słuchając go wcześniej, a po drugie, trudno byłoby odróżnić pierwszy album od drugiego. Dlatego też tak istotne są  OKŁADKI. Często tak mam, że sprawdzam numer na YT tylko dla tego, że podoba mi się miniaturka, i nie robię tego specjalnie, tylko podświadomie. Podobnie jest w Empiku, biorę do ręki płyty z ładnymi okładkami lub fajnym wydaniem. Spodobała mi się ostatnio płyta Pogza i Tetrisa, która ma przez cały digipack wydrążoną dziurę, tak, że widać środek płyty, a dodatkowo dziura jest w miejscu tarczy zegarka, który znajduje się na okładce. Niedługo później dostałem tę płytę na walentynki, bo moje zafascynowanie samego opakowania było tak duże. Płyta oczywiście jest wielonakładowym wydawnictwem i większość małych artystów może na razie pomarzyć o czymś takim, ale zawsze można przygotować odpowiednią okładkę, która przyciągnie uwagę.
  Jakiś czas temu postanowiłem sobie stworzyć kilka projektów, żeby np. kiedyś je sprzedać lub oddać znajomemu. Oto kilka z nich:












czwartek, 24 października 2013

Napisałem MPD:)

Jakiś czas temu, gdy kilmat studiów zaczął mi się udzielać, postanowiłem napisać aplikację, która będzie wydobywać z siebie dźwięki, po naciśnięciu klawiszy klawiatury. Pisanie w Javie trochę mnie przerosło, więc napisałem to w ActionScripcie, co też nie było proste. Tak przez ponad pół roku zalegało u mnie na dysku, a teraz dzielę się tym z Wami.






Jeśli aplikacja po kliknięciu jest nieaktywna, kliknij na nią prawym przyciskiem myszy i wybierz opcję "Odtwórz".

Do obsługi padów służą zaznaczone klawisze:






Do przełączania między bibliotekami służą strzałki w górę i w dół.

Aby cieszyć się lepszym wyglądem, pobierz czcionkę V5 Prophit.
http://www.dafont.com/v5prophit.font

środa, 23 października 2013

3w1



Mój kolega Bąku, rapował w jednym kawałku, że jest 2w1 - MC i producentem. Ja chciałem pójść o krok dalej i zostać 3w1. Miała mi do tego posłużyć konsolka firmy Numark, model MixTrack. Konsolka ta jest jedną z lepszych opcji dla osób chcących rozpocząć przygodę z djingiem i turnbalizmem. Konsolka ma 2 duże koła Jog, dzięki którym łatwo jest na niej skreczować, oraz posiada wiele pokręteł do nakładania filtrów, efektów etc, fadery głośności i balastu, oraz pichowania, przyciski nawigacji po folderach, oraz inne opcje, mniej lub bardziej przeze mnie opanowane.



Dobrze zmapowana z Traktorem tworzy niesamowite środowisko. Ja posiadam wersję podstawową, a istnieje również wersja Pro, która wyposażona jest w kartę dźwiękową, wbudowaną w konsolkę. Daje to nam możliwość podłączenia mikrofonu, lub słuchawek. Jest to przydatne przy odsłuchiwaniu utworu - słyszymy go w słuchawkach, ale w głośnikach nie. Ogólnie konsola należy do tańszych opcji, a jak dla mnie najlepszych. Łączy w sobie, to co potrzebne do scratchu jak i do miksowania numerów, a przy tym nie obciąży portfela, jak produkty z tymi samymi opcjami, ale innych firm.




poniedziałek, 14 października 2013

Studio na pilot


Gdy kupiłem MPD16 szukałem karty dźwiękowej z interfejsem MIDI (gdy teraz myślę, to nie wiem po co). Przymierzałem się do E-Mu 0404, ale nie miałem tyle pieniędzy. Przemierzałem niezbadane przestworza Internetu i natknąłem się na Creative SoundBlaster X-Fi Platinum.

Los, który chciał skrzyżować nasze drogi, zadecydował, że akurat wtedy dobiegała końca licytacja tej właśnie karty z ceną, która nie dawała mi chwili na zastanowienie. Kupiłem ją. W kartonie znalazłem 3 najbardziej istotne elementy: kartę dźwiękową pod PCI (serce tego cuda), przedni panel (interfejs), podłączany zamiast kieszeni CD, oraz pilot do przedniego panelu!
Pilot... śmieszna sprawa. Był to jeden z powodów, dla których się zdecydowałem kupić tę kartę. Nie, żeby to w czymś wyjątkowo pomagał, ale komputer na pilot to niezły bajer;P
W kartonie poza tym co wspomniałem znajdowała się pozłacana przejściówka z dużego Jacka na małego, 2 kabelki do MIDI, paski do komunikacji pomiędzy płytą, a panelem, płyty ze sterownikami i programami, instrukcje oraz inne papierki i worki z powietrzem.
Przedni panel niezwykle funkcjonalny: 2 pozłacane analogowe gniazda chinch (audio stereo), 2 pozłacane gniazda chinch do przesyłu cyfrowego, gniazda optyczne, pozłacane gniazda dużego jacka na słuchawki oraz mikrofon (gitarę), oraz potencjometry do tych dwóch gniazd, wspomniane wcześniej MIDI (out i in) i odbiornik podczerwieni do pilota. Wejście liniowe strasznie szumi w porównaniu z wejściem w parcie PCI. Do gniazda Phone w panelu mam ciągle podłączone słuchawki (też ze złotą wtyką) i gdy tylko chcę coś sprawdzić na słuchawkach, ściszam głośniki (nazwijmy ładnie "monitory"), a podgłaśniam słuchawki. Jest to niezwykle wygodne. Wiem, możecie powiedzieć, że zewnętrzne interfejsy też mają takie wyjścia i też można podłączyć słuchawki i je regulować. Racja, ale zewnętrzne interfejsy nie mają tak niskiej latencji i tak dobrej jakości.


W interfejsie karty PCI są gniazda do podłączenia nagłośnienia 5.1, gniazdo mikrofonu oraz gameport.
Pilot w gruncie rzeczy nie jest niezwykle funkcjonalny - mi przydaje się tylko gdy oglądam filmy, do regulacji głośności, ale też tylko jeśli komputer stoi pod odpowiednim kontem. Większość funkcji pilota jest dostępne tylko w programie dołączonym do zestawu, który służy do oglądania filmów i słuchania muzyki.




O specyfikacjach nie będę się rozpisywał, bo to nie ma sensu... karta posiada wszystko to co dobra karta posiadać powinna.
Zdecydowaną zaletą jest to, że XFi Platinum ma pozłacane styki, co zmniejsza ryzyko wystąpienia zniekształceń.
Wiele osób mi powie, że to nie jest karta do robienia muzyki, ale nikt mi nie wmówi, że jeśli ta karta nie byłaby do tego przeznaczona, to posiadałaby porty MIDI.


sobota, 12 października 2013

Czas najwyższy


Wybaczcie mój brak taktu i to, że nie przedstawiłem się na samym początku.Część osób, które tu zagląda, zapewne mnie zna, ale i oni pewnie niektórych rzeczy nie wiedzą. Otóż mam na imię Piotr i zajmuję się muzyką. Nie skończyłem żadnej szkoły muzycznej, żadnych studiów dźwiękowych, ale tworzę z pasji i to właśnie pasja i zamiłowanie mną kierują. Początek mojej "kariery" muzycznej zaczął się w podstawówce na lekcji religii, gdy pani kazała nam napisać wierszyk, a ja napisałem krótką rapowankę. Często rymowałem, ale jednak nigdy nie myślałem o rapie... wtedy właśnie przyszła do mnie taka myśl. Zacząłem pisać teksty, a że nie bardzo wiedziałem skąd mam wziąć bity (Internetu jeszcze nie miałem), stawałem na głowie, żeby coś wymyśleć. Pewnego dnia, przechodząc koło kiosku, zobaczyłem gazetę z programem o nazwie, która porusza nie jedno oko do łezki sentymentu. Był to eJay, edycja Dance. Program wyglądał nie przymierzając jak gra Tetris, bo polegał on na układaniu kolorowych klocków, do których zaprogramowane były rozmaite sample. Bez zastanowienia kupiłem gazetę i zacząłem tworzyć. Po czasie kupiłem edycję Hiphop, gdzie mogłem również robić skrecze. Pamiętam, że jeden bit zrobiłem samplując pianinko, które sam skomponowałem w programie Mozart. Był to mój pierwszy samplowany bit:D Nagrałem kilka utworów i popadłem w twórczy zastój, choć ciągle coś pisałem.


                Gdy rodzice zlitowali się nade mną i zamontowali w końcu Internet, natknąłem się na stronkę, z której można było łatwo pobrać za darmo bity, wybór był ogromny. Pościągałem, napisałem kilka tekstów i jeden nagrałem. Gdy pokazałem swój numer kumplom z osiedla, byli pod dużym wrażeniem i udało mi się kilku wciągnąć. Tak powstała PWNJ Banda (Kruczek - ja, Jabol, Śledziu... w sumie ciężko określić kto jeszcze był z nami w składzie;p). Nagraliśmy parę numerów. W międzyczasie znajomy pokazał mi program do robienia muzyki, mówiąc, że jest to najprostszy program (z tych lepszych) do tego przeznaczony. Od tamtej pory włączałem Fruity Loops'a codziennie. Przesiadywałem przed komputerem po parę godzin, grzebiąc przy samplach i wtyczkach. Gdy opanowałem już program do takiego stopnia, że moich bitów dawało się słuchać, postanowiłem nagrać na nich album. Powstało chyba 16 numerów. Ogólnie to jakość bitów i wokali była tragiczna, ale właśnie w ten sposób spełniłem swoje marzenie - nagrałem solowy, producencki album.



                Któregoś dnia w szkole zagadał do mnie kolega (Mieżek - MzE). Chciał się dowiedzieć jak my to nagrywamy, skąd bierzemy podkłady i takie tam. Utwory, które nagraliśmy z chłopakami z osiedla trochę już śmigały po szkole i dotarły między innymi do Mieżka. Spodobał mu się pomysł robienia rapu i postanowił mnie o to podpytać. Zebrał kolegów (między innymi Majkusa) i nagrali wspólnie kilka numerów. Kwestią czasu było powstanie pomysłu nagrania wspólnego numeru. Wpadłem z Jabolem do Majkusa do domu i nagraliśmy numer - jeszcze nie wiedziałem o tym, że to właśnie z Majkusem i MzE będę później tworzył skład. Miałem z chłopakami coraz lepszy kontakt. Gdy przyszły wakacje, poszliśmy wspólnie do pracy. Gdzie poznałem również PeBego. Wtedy właśnie padł pomysł stworzenia składu Stylja. Każdy z nas miał za sobą nie jeden nagrany numer, nie mieliśmy problemu z rytmem, teksty też stawały się coraz mniej banalne. Za część zarobionych pieniędzy złożyliśmy się w 4 na sprzęt z wyższej półki i zaczęliśmy nagrywanie. Z początku były to luźne numery, nagrywane, by ćwiczyć nad techniką, dykcją, tekstami itp.
                Nastała zima, styczeń, WOŚP... zgadaliśmy się z kumplem, który pracował u współorganizatora imprezy i wkręciliśmy się, żeby zagrać koncert. Po raz pierwszy wyszliśmy do ludzi z naszym materiałem. Odbiór był niesamowity.


  
Później to już się toczyło... Nagraliśmy album (wydaliśmy nawet wersję fizyczną w nakładzie 200 egz.), zagraliśmy promujący koncert, a nasze numery śmigały po necie. W ten sposób zagraliśmy kilka supportów (m. in. przed Slums Attack, czy Pihem), braliśmy udział w różnych lokalnych wydarzeniach. W organizacji części koncertów pomagał nam znajomy MC-producent z naszego miasta - Bąku, oraz MonikaPetryczko, która organizowała w naszym mieście warsztaty dla młodzieży o nazwie TrzebiatOFF. Ważnym dla mnie wydarzeniem było zorganizowane przez Monikę spotkanie z Łoną i Webberem, którzy przyjechali to Trzebiatowa ze swoim sprzętem do nagrywania i pozwolili nam na nim zarejestrować swoje numery.
                Za swoją działalność (w szczególności pewnie promocja albumu), zostaliśmy nagrodzeni jako najzdolniejsza młodzież w powiecie gryfickim. Krótko mówiąc: działo się.
                Jednak nie wszystko trwa wiecznie. Wyjechałem na studia do Szczecina i przestałem rapować. Chłopaki dalej działają i aktualnie pracują nad albumem "Mój styl i ja", życzę im wielu sukcesów, bo nazwać to talentem to za mało. Sam pozostałem przy produkcji. Zafascynowany rozwijającym się nurtem dubstepowym, stworzyłem album, który zawiera 6 kawałków (Kruczkov- Delta). Koncepcją albumu było wykorzystanie wyłącznie polskich sampli. Osobiście jestem zadowolony z efektu, choć kilka osób zarzuciło mi profanacje zremiksowanych utworów.
Obecnie jestem na etapie inspiracji i przemyśleń, by niebawem znów wyjść z jakimś projektem.


wtorek, 8 października 2013

Pełna gama

Powodem sprzedania MPD16, było to, że dostałem od znajomego coś znacznie lepszego: KeyRig MAudio, to 4 oktawowa klawiaturka sterująca, która dzięki przyciskom nawigacji między oktawami, posiada pełną gamę tonów. Nad przyciskami nawigacji znajdują się 2 diody, które pomagają w orientacji w którym miejscu w gamie jesteśmy. Jesli komuś przeszkadzałyby świecące niebieskie diody, to wcale nie musi odłaczać kabla od klawiaturki, wystarczy z tyłu przestawić przełączni off/on:)   Klawisze są dynamiczne.  Jest to jak dla mnie najlepsze rozwiązanie, ponieważ ma więcej przycisków, niż jakie kolwiek urządzenie sterujące typu MPD co daje znacznie więcej możliwości.  Klawiatura wyposażona jest również w 2 koła modulacyjne oraz jeden fader. Jedno koło opisane jako Pitch Mode, drugie jako Modulation, a suwak jako Volume, ale wszystkio można przypisać do dowolnych parametrów. Kontrolery modulacji znacznie ułatwiają proces automatyzacji parametrów. Dodatkowym atutem jest to, że do zestawu dołaczona była płyta z oryginalnym Abletonem - nie pamiętam która wersja.
Gdyby ktoś zapytał mnie jaki sprzęt sobie sprawić do produkcji muzyki ( nie tylko na początek!!), na pierwszym miejscu, bez wątpienia, byłaby klawiaturka KeyRig.



poniedziałek, 30 września 2013

Czas na nagrywanie


Kolejnym urządzeniem, które zasiliło szeregi mojego studio była zewnętrzna karta dźwiękowa, jak ktoś woli interfejs audio, E-MU 0202 USB. Malutka zgrabna skrzyneczka przygniotła mnie swoimi możliwościami. Po pierwsze w końcu FL Studio przestał mi się zacinać, przy większych projektach. Po drugie, nagrania prawie nie miały szumu (w porównaniu z nagrywaniem przez Realteka, nie było szumu w cale). Jeśli chodzi o gniazda, to były 3 gniazda IN (jeden na prawy kanał- duży jack, oraz dwa na lewy kanał - XLR i mały jack). Każdy kanał miał osobną regulację głośności, przy której były diody pokazujące przestery. Jeśli chodzi o gniazda OUT, to karta wyposażona była w 2 gniazda jack 1/4" - po jednym na kanał, oraz jack 1/8" stereo, ponadto gniazdo do odsłuchu z regulacją głośności. Zasilanie było z USB przez gniazdo typu B. Zastanawiałem się przed chwilką, czy interfejs był wyposażony w zasilanie Phantom, lecz jak napisałem o zasilaniu USB, zdałem sobie sprawę, że nie mogło być Phantoma:) W zasadzie nie wiem co mógłbym jeszcze napisać o tej kardzie, bo wtedy za bardzo nie zwracałem uwagi na parametry. Ważne było dla mnie, że dźwięk nie był zniekształcony, z perspektywy czasu wydaje mi się, że odpowiedniej barwy. Pasmo przenoszenia było dość szerokie bo od 20Hz do 20kHz. Niskoszumowy przedwzmacniacz mikrofonowy.
Zdecydowanie, gdybym miał ją nadal przy sobie, to wycisnąłbym z niej znacznie więcej niż wtedy, bo nawet nie zdawałem sobie sprawy co mogę dzięki niej osiągnąć. Służyła mi wtedy głównie do nagrań czystszych od karty zintegrowanej. Sprzedałem ją znajomemu, po cenie, która na pewno nie była dla mnie korzystna, ale przynajmniej zachowałem sobie kabel USB, który dawał znacznie mniejsze opóźnienie przy wcześniej opisanym MPD.

PS. Niestety nie mam własnych zdjęć E-MU:(